poniedziałek, 21 lutego 2011

C15 - nazwa choroby

Zastanawiałem się długo czy pisanie o chorobie i jej przebiegu, jak również związane z nią emocje mieści się w moich kategoriach moralnych i etycznych. Doszedłem do wniosku by jednak się podzielić tym wszystkim mając nadzieję , że może komuś kto przeczyta sprawi ulgę i doda wiary i sił w podobnych sytuacjach. Gdy w październiku postawiona diagnoza rak przełyku okazała się prawdą zrobiło mi się smutno i zacząłem prosić, Panie Jezu pomóż mi godnie przejść przez tą chorobę i proszę bym umiał z pokorą i radością wypełniać Twoją wolę.Wiadomo, że taka wiadomość dotyczy również najbliższych, jak im powiedzieć , jak ich pocieszyć , jak oni to przyjmą czy mówić wprost czy milczeć przez ogródek - postanowione będę mówił prawdę tzn. to co usłyszę od lekarzy.
Zaraz po otrzymaniu skierowania do szpitala i sugestii pani doktor, że będzie to operacja chirurgiczna powiadomiłem moje rodzeństwo. Brat zaproponował bym na operację przyjechał do niego, gdyż w mojej sytuacji życiowej [jestem sam i mieszkam na wsi] trudno mi będzie samemu sobie po operacji radzić .

poniedziałek, 22 listopada 2010

Wiadomość o raku

Boże wygraliśmy z wódą a teraz przychodzi się nam zmierzyć z C 15. Wiadomość taka spada jak wodospad i powoduje wile zamieszania w całym otoczeniu. Jak się zachować , jak informować , i jak się z tym pogodzić?

poniedziałek, 13 września 2010

Zaproszenie

Czujesz pustkę , niepewność, brak Ci wiary w sens istnienia i w to co robisz? Napisz może wymienimy się doświadczeniami , może coś odkryjemy lub coś dojrzymy co jest dla oka niewidoczne - spróbuj , czasami wystarczy iskra by powstał ogień który nie zniszczy ale ociepli. Pozdrawiam Włodek

piątek, 27 marca 2009

Wstyd

To pojęcia ostatnio jak gdyby w zapomnieniu dało mi dziś znać przez to, że ktoś chciał hasło do moich blogów i dzięki Bogu zmobilizowało mnie do tego by tutaj zajrzeć. Wstyd jest to uczucie nieprzyjemne ale spełnia pozytywną rolę gdyż utrzymuje nas w pewnych ogólnie przyjętych ramach moralnych. Jest wyrazem oceny działań przez nasze sumienie i często smutno mi jest gdy oglądam nasze media. Obecnie jest taka tendencja i poprawność by o wstydzie nie mówić i najlepiej wymazać z obiegu bo przeszkadza tylko w codziennej gonitwie po złudny sukces i karierę. Teraz to widzę i przyznaję ze wstydem że nie dotrzymałem danej obietnicy pisania tego blogu no ale co robiłem ? Wpadłem w tryby szukania zarobienia paru groszy by móc zapłacić rachunki i co? i znowu się nie wstydzić. Tak niektórzy pędzą uciekając przed wstydem z jednej strony narażając się z drugiej ale jak żyć, by się móc nie wstydzić?

poniedziałek, 7 kwietnia 2008

Zapał

Mój zapał jast jak zupa w miarę, czasu stygnie. Jednak powinienem dotrzymywać danych obietnic i podgrzewać zupę by była gorąca a zapał pomagał mi dalej rzeźbić moją osobę tak jak umiem najlepiej.Pędzący świat i tempo życia nie sprzyja w szukaniu i budowaniu człowieka na miarę kamiennych tablic ale powinno uzmysłowić nam, iż należałoby postawić znaki ograniczające prędkość na niektórych drogach naszego życia. Co to jest dzisiaj życie, co to jest dzisiaj sukces? Jak ma wyglądać nasza rodzina i co jest najważniejsze?

sobota, 22 grudnia 2007

Odczuwanie

Od czasu mego pojednania z Bogiem i ślubawaniu Jezusowi mam wrażenie Jego bliskiej obecności w moim takim codziennym życiu. Czasami sobie siedzę i myślę co by tu zrobić na obiad i ni z tąd przychodzi dziecko sąsiadki i przynosi mi pełen talerz pysznych pierogów. Takich przypadków, które wydawały się zwykłymi zbiegiem okoliczności zacząłem zauważać coraz więcej. Jeżeli czymś się się zamartwiałem gdzieś cichutko pojawiało się doś niespodziewane rozwiązanie. Pewnie może wydawać się to niczym nadzwyczajnym ot zwykłe zdarzenia tylko dlaczego mnie zaczeły tak zastanawiać dlaczego jestem przekonany, że to jest działenie Jezusa do którego codziennie się zwracam z różnymi prośbami i podziękowaniami za doznane łaski.
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę dużo spokojnej radości i światełka Gwiazdy Betlejemskiej przez cały Nowy 2008 Rok.

poniedziałek, 10 grudnia 2007

Świadectwo

Podczas ostatniego pobytu i uczestniczeniu w terapii grupowej na którą zapisalem się nie z przekonania by oczekiwać rozwiązań mojego problemu alkoholowego ile zabezpieczeniem się przed nadchodzącą zimą,przeżyłem ten moment, tą chwilę którą zapamiętam. Gdzies w 4 tygodniu terapii, w której pracowalem uczciwie ale bez wiary w jej końcowy efekt zacząlem się zastanawiać nad dalszym sensem pobytu w oddziale. Nie wiem skąd przyszla mysl poproszenia Jezusa o pomoc. W tej chwili przypomnialem sobie modlitwy w Kosciele Zielonoswiątkowym i slowa Mariana stary musisz się modlić szczerze i z wiarą. Byla to niedziela na mszy nie bylem i tak jakos wyszlo, że bylem sam w pokju i zacząlem niesmialo prosić Jezusa by mi pomógl wyjsć z alkoholizmu. Przepraszalem Go za to, że nie szedlem jego drogą, że zapomnialem o Nim,że nie mam sily już dalej tak żyć i chcę by On przyszedl do mnie, by zamiszkal w moim sercu a ja chcę być Jego slugą i Jemu slużyć. Nigdy nie spodziewalem się takiej walki którą przeżylem. Najpierw jakas sila mówi mi zabieraj się z tąd co tu robisz. Zacząlem się ubierać lecz buty i kurtka byly zamknięte w magazynie.Bylem w takim stanie, że nie bardzo kojarzylem ,chodzę nie wiem gdzie i po co. Wziąlem procha i polożylem się i usnąlem. We snie piję jakies piwo jest to tak realne, że budzę się caly mokry i znowu jedna sila mnie ciągnie by z tąd uciekać, a druga by zostać. Tak przemęczylem się do rana. Obudzilem się na zajutrz zupelnie innym czlowiekiem i czulem jakąs tajemnicę której do dzis nie potrafię okreslić i silę kyora pozwala mi wytrwać w abstynencji alkoholowej i tytoniowej za co skladam wielkie dzięki Jezusowi.Amen